Meta horror Williama Castle’a “The Tingler”

0 Comments

Film Williama Castle’a z 1959 r. The Tingler jest legendarny. Nie ze względu na sam film, ale na to, co Castle zrobił z publicznością. Słyszałem wcześniej o tym, że umieścił małe elektryczne brzęczyki w fotelach kinowych i poraził publiczność w kulminacyjnej scenie, ale w rzeczywistości było to nieco bardziej zaangażowane i naprawdę całkiem sprytne. Sam film ustanawia dziwnie płynną wymianę między filmem na ekranie a rzeczywistością doświadczeń widzów.

Zanim omówimy teatralne shenanigany Castle’a, musimy przedstawić mały kontekst. The Tingler to pozornie horror science fiction. To tani film gatunkowy dla nastolatków. Science fiction to hojna etykieta dla czegoś, co ma w sobie o wiele więcej fikcji niż nauki. Dr Warren Chapin, grany przez Vincenta Price’a, spędza ponad połowę filmu na wyjaśnianiu swojej koncepcji ludzkiej anatomii i neuronauki każdemu, kto chce słuchać. Opisy funkcjonowania naszych ciał są tak oderwane od rzeczywistości, że trudno za nimi nadążyć. Czasami filmy wymagają, aby zawiesić trochę wiarę, ale co zrobić, gdy Vinnie używa terminu takiego jak “mikromiligramy”? Domyślam się, że w jego świecie miligramy występują w różnych rozmiarach, a może mikrogram i miligram połączyły się, wrzuciły trochę Barry’ego White’a i urodziły dziecko?

The Tingler to dziwna mieszanka gatunków. Mamy tu science fiction i horror, ale jest też spora dawka melodramatu. To tak, jakby Roger Corman i Douglas Sirk wrzucili trochę Barry’ego White’a i zostali przerwani przez Roda Serlinga, ale potem powiedzieli mu, żeby się przyłączył i wszyscy razem mieli dziecko.

Dr Chapin jest cynicznym naukowcem, który jest gotów poświęcić wszystko dla swoich badań nad strachem w ludzkim ciele. Ma zgorzkniałą żonę, która otwarcie go zdradza, gdy jest w laboratorium. Chadza w wytwornych sukniach, pije alkohol i obrzuca obelgami każdego, kto stanie jej na drodze.

W ramach swoich badań dr Chapin postanawia się przestraszyć, a czy jest na to lepszy sposób niż upuszczenie kwasu? Scenariusz do The Tingler został napisany przez Robba White’a, który eksperymentował z narkotykiem, który był wówczas legalny. Niestety, Robb najwyraźniej miał zły trip i zdecydował się przedstawić kwas lizergowy jako środek wywołujący przerażenie.

W każdym razie Vinnie wstrzykuje sobie dawkę. Chyba nie miał przy sobie żadnych kostek cukru. Następnie, 4 minuty później, jest na haju jak latawiec. Robb chyba nigdy nie spędził 30 minut siedząc w akademiku i słuchając kumpli pytających: “Stary, nic nie czuję, czujesz coś? Kiedy to zacznie działać? Skąd pan wziął to gówno?”.

Dr Chapin nie tylko ma zły trip, ale jest dotknięty atakiem złego aktorstwa. Zaciska szczękę i wybałusza oczy, a następnie upada, ponieważ wszyscy wiemy, że LSD powoduje omdlenia.

Fabuła jest lepsza niż w przeciętnym horrorze. Jest więcej postaci, więcej zwrotów akcji, a nawet miejsce na komentarz na temat małżeństwa i społeczeństwa. Mamy znudzone małżeństwo dr Chapina, a także wesołego małego asystenta laboratoryjnego dr Chapina i jego jasnowłosego narzeczonego, którzy są pochłonięci optymizmem i radością z własnej bajecznej przyszłości razem. Aktor i aktorka, którzy ich grali, pobrali się naprawdę po zakończeniu filmu. Na koniec mamy mroczne, współzależne małżeństwo właściciela teatru i jego głuchej żony. Wprowadzają one element noir, który kontrastuje z zakochanymi w sobie gwiazdami.

Dr Chapin teoretyzuje, że kiedy człowiek jest przestraszony, strach powoduje, że specjalny rodzaj energii elektrycznej gromadzi się wokół kręgosłupa pacjenta, a jeśli nie uwolni tej energii poprzez krzyk, energia ta w pewnym sensie zwapnieje, a następnie zamieni się w potwora. Dla mnie to ma sens. Dr Chapin postanawia przestraszyć głuchoniemą żonę właściciela teatru w nadziei, że nie będzie w stanie krzyczeć, a tym samym stworzyć potwora. Daje jej trochę LSD, a ona ma serię przerażających halucynacji.

Wyrazy uznania dla Williama Castle’a za przygotowanie kilku ujęć, w których czarno-biały film nagle zawiera rażącą, czerwoną krew szybko wypełniającą wannę. To świetna sztuczka. Naprawdę sprzedaje to, gdy przerażająca, przesiąknięta krwią ręka wynurza się ze szkarłatnego basenu. Wszystko to przypomina słynną scenę w wannie w filmie Henri-Georgesa Clouzota Diabolique, który ukazał się cztery lata wcześniej.

Biedna kobieta rzeczywiście produkuje potwora, a dr Chapin wyciąga go z jej kręgosłupa. Nazywa go “The Tingler”, co wydaje się wyjątkowo niegroźnym pseudonimem, lepiej pasującym do zabawki erotycznej niż potwora. Bestia wygląda jak skrzyżowanie skorki z homarem. Moje pytanie brzmi… Dlaczego ktoś miałby umieszczać słowo “ucho” w nazwie owada? Po prostu proszę tego nie robić.

Punktem kulminacyjnym filmu jest moment, w którym Tinglerowi udaje się zakraść do kina. W tym momencie robi się ciekawie. Najpierw pojawia się kilka ujęć, w których widzimy publiczność w kinie oglądającą stary niemy film (Tol’able David).

Wątpię, by Castle wiedział cokolwiek o neuronach lustrzanych, zwłaszcza w 1959 roku, ale intuicyjnie wiedział, że widzowie będą identyfikować się z publicznością na ekranie. Tworzył most, po którym fikcja na ekranie mogła przejść do rzeczywistości teatru.

Następnie prezentuje serię ujęć Tinglera skradającego się do teatru i przemykającego między fotelami.

Następnie, gdy kobieta na ekranie zostaje zaatakowana, Castle nakazuje prawdziwej kobiecie w prawdziwym teatrze krzyczeć i zemdleć. Następnie ekran stał się czarny, pogrążając teatr w ciemności. Gdy wszyscy byli już zdezorientowani, Castle włączył brzęczyki w fotelach, aby rozpocząć chaos. W ciemności widzowie usłyszeli głos Vincenta Price’a mówiący: “Panie i Panowie, nie ma powodu do niepokoju. Młoda dama zemdlała. Jest pod opieką lekarza i nic jej nie jest, więc proszę pozostać na miejscach. Film zaraz się rozpocznie. Powtarzam, nie ma powodu do niepokoju”.

Następnie film pojawi się ponownie na ekranie, pozwalając widzom zobaczyć, jak Tingler wchodzi do sali projekcyjnej. Nagle film zatrzymuje się, a ekran staje się biały. Sylwetka Tinglera czołga się po pustym ekranie, kończąc pomost między światem prawdziwej publiczności a światem publiczności ekranowej. Potwór przekroczył granice fikcji i przeszedł do rzeczywistości.

Ekran gaśnie po raz drugi i powraca głos Vincenta Price’a błagający: “Panie i Panowie, proszę nie panikować, ale krzyczeć! Proszę krzyczeć o swoje życie! Tingler jest luźny w tym kinie i jeśli nie będziecie krzyczeć, może was zabić. Proszę krzyczeć! Proszę krzyczeć! Proszę krzyczeć! Proszę krzyczeć o swoje życie!”

Gdy Price mówi, narastająca fala krzyków ze ścieżki dźwiękowej zaczyna go zagłuszać. Następnie, z kakofonii, męski głos krzyczy: “To tutaj! To tutaj! Proszę pomóc!” Następnie inny głos krzyczy: “Proszę uważać, jest pod siedzeniami!”.

Chapin mógłby zakończyć film w tym miejscu, ale ekran powraca do życia w epilogu. Powstrzymam się od zdradzania więcej. Jest kilka fajnych ironii i kilka zwrotów akcji, które pominąłem, aby oszczędzić czytelnikowi zbyt wielu spoilerów.

Wybryki Chapina w kinie wskazywały na większy trend panujący w branży filmowej. W filmie reżysera Raya Dennisa Stecklera Niesamowicie dziwne stworzenia, które przestały żyć i stały się pomieszanymi zombieSteckler kazał zamaskowanym aktorom biegać po korytarzach kin, gdy na ekranie dochodziło do morderstw. Hitchcock reklamował, że pielęgniarki będą obecne na każdym pokazie filmu. Psychozana wypadek, gdyby film okazał się zbyt przerażający dla widzów. Nastąpiła eksplozja filmów 3D i nowy szał CinemaScope. Wszystko to było częścią wysiłków mających na celu ożywienie słabnącej sprzedaży biletów.

W 1948 roku monopole studiów filmowych zostały rozbite przez rząd. Dzięki temu kina znalazły się w rękach niezależnych właścicieli, którzy musieli dbać o to, by ich sale były pełne. Następnie pojawiła się telewizja, która zagroziła całemu przemysłowi filmowemu. W 1946 roku było 6 tysięcy domów wyposażonych w telewizor, ale do 1951 roku liczba ta wzrosła do 12 milionów. Sprzedaż biletów kinowych spadła z 90 milionów tygodniowo w 1946 roku do 40 milionów tygodniowo w 1960 roku.

Przemysł filmowy desperacko szukał rzeczy, które mógłby zaoferować, a których nie mogła zaoferować telewizja. Zelektryfikowane fotele i okulary 3D były częścią wysiłków mających na celu zachęcenie ludzi do powrotu do kin. The Tingler mógł być tanim horrorem, ale meta podejście do opowiadania historii jest sprytnym i ujmującym chwytem, który sprawił, że warto go obejrzeć.

Jeśli podobał się Państwu ten artykuł, być może spodoba się Państwu również ten –

Tags: , , , , ,